The Royal Air Force Museum London

„Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma,
a ja w domu mam chomika, kota, rybki oraz psa…”

– Zobacz, no popatrz tylko, najprawdziwsza 109-ka – zawołał Jozef
– Tak kochanie, widzę – odpowiedziałam, bardziej patrząc na męża niż na samolot
– Pierwszy raz stoję obok prawdziwego messerschmitta, widzisz jak pięknie zachowany, jaka to wspaniała maszyna?
– Tak kochanie, widzę. Cudowny.

Cudownie jest obserwować, kiedy świat starych samolotów wciąga zapaleńca, jakim jest mój mąż, w swój tajemny krąg. Ten zapał, ten blask w oczach, ach….
Pozostało mi fotografowanie, żeby w długie zimowe wieczory móc wracać tam jeszcze i jeszcze raz. Co oczywiście nie wyklucza planowania kolejnej wizyty w The Royal Air Force Museum w Londynie. Bo mają być kolejne wystawy, a na zapleczu podobno już przygotowywano jakieś wspaniałe samoloty. Są jacyś chętni?

Bo każdy ma jakiegoś bzika, ja też…

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s