U sąsiada trawa zawsze bardziej zielona ?

Kolejna sobota w otoczeniu grup rekonstrukcyjnych, poświęcona ostatniej Wielkiej Wojnie. Grassington to wioska położona na północ od Skipton, w przepięknym otoczeniu Lake District. Wrzosowiska przyprawiają o pachnący i kolorowy zawrót głowy. Na Grassington War Weekend składają się przede wszystkim występy muzyków z repertuarem z lat czterdziestych ubiegłego wieku, oraz tańcami. Poza tym tradycyjnie ludzie ubrani w stylu z epoki, oraz nieodłączne stragany, oferujące i stroje i repliki broni i wszelkie inne dobro.

No dobrze, ale skąd się wziął tytuł , nijak na oko nie pasujący do opisywanego wydarzenia ? Odniesienie do tematu przypomina labirynt myśli i skojarzeń, dobrze więc, że znam historię Ariadny i jest szansa, że dotrę szczęśliwie do końca.

Wojenne weekendy mają w UK długą tradycję i pojawiają się w wersjach „na bogato”, jak na przykład Pickering War Weekend, oraz w wersjach skromnych, o wydźwięku lokalnym. Zadałam sobie trud odnalezienia tego typu eventów, w promieniu stu mil od domu. W skali roku naliczyłam około trzydziestu. A to oznacza, że od kwietnia do października prawie każdą sobotę spędzę w otoczeniu, mniej lub więcej przypominającym Grassington War Weekend. Ja, pacyfistka od urodzenia.

Więc po co ci to kobieto? Ano, te wyprawy pozwalają mi poznawać kraj, w którym mieszkam. Ludzi i ich obyczaje. Jeżeli dodam pasję fotografowania, to okazuje się, że już nie mogę się doczekać kolejnej wyprawy. W ten sposób wrastam w to miejsce, jestem u siebie, w domu.

Przeszłość i przyszłość nie istnieją, są swoistą iluzją, w której bardzo łatwo ugrzęznąć.

Nowy rozdział zaczyna się w każdej kolejnej chwili. Filiżanką pachnącej kawy, którą za chwilę postawię obok komputera, kiedy zacznę szykować zdjęcia do publikacji. Rozmową z napotkanymi ludźmi, którzy czasami mnie wkurzają, czasami bawią, ale zawsze szeroko otwierają horyzonty mojego świata. I wszystkim, z czego buduję kolejną chwilę, bo jednego na pewno mi nie brakuje.

Ciekawości.

I przekonania, że nie jest lepiej tam, gdzie mnie nie ma.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s