Jesiennie

Nie dalej jak wczoraj usłyszałam od znajomego, że angielski krajobraz nie umywa się do naszego, ukochanego, wytęsknionego, polskiego. Bo gdzie tym gołym, angielskim pagórkom chociażby do naszych Bieszczadów. Jak mawiała moja babcia, każda pliszka swój ogonek chwali, a ja dodam, że tęsknota za ojczyzną ubarwia wspomnienia i nadaje im priorytetowy charakter.

Ja też po przyjeździe do Anglii wpadałam w nieopisany zachwyt na widok każdej napotkanej sosny. Zupełnie, jakby na moje zamówienie, wiatr przywiał szyszki z otwockich lasów i posadził je na mojej drodze. I nie do końca mi ten zachwyt minął. Podobnie reaguję na jarzębinę i kasztany, nieodłącznych przyjaciół mojego dzieciństwa. Ileż to uplecionych jarzębinowych korali, ile ludzików z kasztanów… Chociaż kasztanami musiałam się dzielić z sędziwą, jak dla mnie wtedy, sąsiadką, która utykała je pod poduszką, jako antidotum na reumatyzm.

I chociaż bliżej mi teraz do reumatyzmu niż do dzieciństwa, to nieodmiennie zachwyca mnie jesienny krajobraz. Żółto-złoty, rdzawo-brązowy, w każdym miejscu na ziemi jednakowo cieszy i pobudza wyobraźnię.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s