Złota godzina

Z samego  rana ciężkie chmury oparły się czarnymi grzbietami o pobliskie kominy, zasłaniając niebo aż po horyzont. Z biegiem dnia przegrywają  konkurencję na najbardziej fotogeniczne kształty ze spowijającą wszystko mgłą. Obiektywem tego nie ogarnę.

Mam dwa wyjścia. Albo przeniosę się z aparatem do studia, żeby dać upust swoim pomysłom na najlepszy akt roku, albo sięgnę do zapomnianego folderu, w którym czekają na prezentację zdjęcia robione w czasie „złotej godziny”.

Punkt pierwszy kusi, oj kusi. Ale z braku dostępu do odpowiednich urządzeń, jak choćby lamp oświetleniowych, muszę ten pomysł odłożyć „na później”.

Otwieram zatem zapomniany folder, wyjaśniając przy okazji, że tzw. „złota godzina” to zwykle pół godziny tuż po wschodzie słońca i tyleż samo przed zachodem. Ze względu na specyficzny odcień oraz miękkie światło padające od strony nisko położonej tarczy słońca, zdjęcia mają specyficzną barwę. I czy się to komuś podoba czy nie, „złota godzina” nie oznacza 60-ciu minut. Bo tak już jest,  że wszystko co nas otacza jest względne i zależy od układu odniesienia.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s