Crosby Beach

Powiesz Liverpool, na myśl przychodzą dwie dyżurne konotacje. The Cavern Club, gdzie Beatlesi zaczynali swój wielki sen na jawie. Liverpool FC – przybliżać nie trzeba. Tymczasem jest jeszcze jedna, znana na całym świecie ikona magicznego miasta nad Morzem Irlandzkim. Nie w samym Liverpoolu, co prawda – kilka kilometrów na północ od jego rogatek. Godzinę jazdy samochodem od Manchesteru. Crosby. Na tutejszej plaży swoją ostatnią przystań i dom na progu Morza Irlandzkiego znalazło Another Place Antony’ego Gromleya. Sylwetki odlane w żeliwie, z form wykonanych z własnego ciała artysty, stoją zwrócone twarzami ku morzu. Jakby czekały na okręt dobrej nadziei, na szczęśliwe zakończenie dnia, witając zachód słońca, budząc się na kolejny świt. Niektóre z nich zanurzają się w falach przypływu, inne nigdy nie dotkną stopami wody. Niekończący się spektakl, dynamiczny za sprawą morza i czasu, prowadzi myśli poza horyzonty tego, co tu i teraz. Stając między niemymi świadkami nieskończoności stajesz się jednym z nich, doznając niesamowitego uczucia przynależności, ezoterycznej więzi z ludźmi bez imion i twarzy. Bez historii i bez przyszłości. Możesz na chwilę odrzucić własną tożsamość. Stać się emocją, niedopowiedzeniem, nutą na pięciolinii rysowanej niezgrabnie morską pianą tuż pod twoimi stopami. Oni zostaną. Dzieło, które przerosło swego Mistrza, zawierzając swoje istnienie morzu, wiatrowi, samotności. Ty odejdziesz, wracając z szumiącej szeptami medytacji. Żaden z nich nie obejrzy się za Tobą. Przecież nie mogą. A może są po prostu spokojni, bo wiedzą, że wrócisz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s