Wieczór Cudów

Wieczór wigilijny. Inny od wszystkich, niepowtarzalny. Ile tych wieczorów w pamięci, ile w sercu. Piękne wspomnienia z dzieciństwa. Czas zwalnia. My przestajemy biec, gonić, walczyć w tej karuzeli codzienności, coraz szybciej wirującej, coraz mniej od nas samych zależnej. Siadamy do stołu i wszystko cichnie, jakbyśmy usiedli wokół ogniska, symbolu wspólnoty i bezpieczeństwa.
„Wieczór cudów” – to nowy felieton Mirka Adamowskiego, z moją wizualizacją. To także debiut Krzysia Zająca, który jest Autorem części zdjęć.
Serdecznie zapraszam, życząc Wam – wraz z Krzysiem i Mirkiem – pogodnych, rodzinnych i ciepłych Świat Bożego Narodzenia.

Wieczór cudów
© Mirosław L. Adamowski 2020

Felieton radiowy / podcast

            Mama od rana wyganiała na podwórko. Kurtka, szalik, czapka, wszystko w biegu. Tam śnieg sypie sobie cichutko, dymy z kominów rozsiewają uroczą woń koksu i drewnianej podpałki przetykanej wiadomościami z wczorajszych gazet – statek z pomarańczami z Kuby zawinął do Gdańska. Ee, do Gdańska daleko. Ale kto by się tym przejmował. Ważne, że bałwana można ulepić, że kuchnia cała w aromatach, choinka w anielskich włosach i bombkach, na gałązkach świeczki. Tak, tak, pamiętam. Świeczki – na specjalnych żabkach. Jakim cudem chałupa z dymem nie poszła… no ale to przecież wieczór cudów, nie dziwota.

Między jedną śnieżną bitwą a drugą, pobiegłem na to nasze wysokie drugie piętro, żeby wpaść do kuchni – może się uda coś słodkiego podwędzić. Dostałem po łapach – a idźże mi stąd! Przy okazji mama wrzuciła mi na plecy chodnik z przedpokoju, bo na śniegu najlepiej się trzepie, każdy wie. Czasem wpadało się z kolegą czy koleżanką do nich, na parter, na poddasze, tam się było jak przybrane dziecko, nikt nie robił ceregieli. A, byle się ogrzać i znów na śnieg, zamieć, im większa tym lepsza. Bałwan stał, rękawice z włóczki mokre, na wszystkich gębach rumieńce. A potem bitwa na śnieżki, przerwana nawoływaniami z okien. Czas się szykować, niedługo wszyscy usiądą do stołów.

Mi się tam wcale nie spieszyło – w domu na Wigilię nerwy były stałym punktem programu. Tata spod znaku Panny, wszystko musiał mieć poukładane, mama kulinarnie raczej w stylu wolnym, a że kuchnia mała, to sobie po głowach chodzili. Karpie szły pod młotek, licytację zawsze wygrywał ojciec. Wiele lat później mama mi się skarży przez telefon – słuchaj, ojciec zwariował. Kupił dwa karpie żywe i poszedł, wypuścił je do rzeki.

Kiedy tata już się wyburczał i przećwiczył przydatne w takich sytuacjach słownictwo, a mama wylamentowała nad swoim losem z takim despotą i tyranem, na scenę wchodziła cisza, jak makiem na makowiec zasiał. Wszyscy po kolei szli grzecznie do łazienki, zwolnionej przez karpie, wychodzili pachnący, uczesani. Pod choinką już czekały paczki. Nikt nie oczekiwał nie wiem jakich mecyi. A co tam.  Najważniejsze, że tak pięknie pachniała choinka. W odświętnej sukni, z łańcuchami lepionymi kilka dni wcześniej klejem roślinnym z pasków bibuły. Śnieg z waty, a na szczycie szpic, obowiązkowo lekko przekrzywiony.

Wszyscy już za stołem. Ojciec wstał, wziął opłatek do ręki. Zaczyna uroczyste przemówienie. Żadna nasza Wigilia się bez niego obejść nie mogła – a mówić potrafił. Kończąc, od razu szedł z opłatkiem do mamy, która znów kochała swojego tyrana i despotę. Ze wzajemnością. Potem wszyscy płynęliśmy z pachnącym stołem i choinką przez spokojne morze wieczoru, a delikatna mgiełka znad wazy z barszczem układała się w pamiątkową fotografię, którą wciąż noszę w sercu.

Dobrych, Pogodnych, Rodzinnych  Świąt, Drodzy Czytelnicy i Słuchacze.

Z szacunkiem i wdzięcznością

Autor.

2 Comments

    1. Dariusz Bożek

      Wieczór cudów w podtytule powinien mieć Wehikuł czasu. Bo do tej pory wydawało mi się, że taką podróż jaką mi zaserwowałeś mógłbym odbyć tylko w tym wynalazku….
      A tu proszę za sprawą 450 słów znowu mam 10 lat.
      Magicznie na 3 minuty stałem się o 45 lat młodszy.
      Dziś miałem wieczór cudu ❣❣
      Dziękuję 🤝

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s