Szampan z Kasandrą, czyli zamieniamy zero na jedynkę.

Dobry początek, a potem trzeba iść za ciosem. Ma być lepiej. Musi. Po locie we mgle i turbulencjach czas wylądować na cztery łapy. Wyjść na prostą, przyjść, zobaczyć i wygrać te następne dwanaście miesiecy.

Szampan z Kasandrą

© Mirosław L. Adamowski 2020

Felieton / Podcast

            Ostatnie dni roku, to zwyczajowo czas podsumowań, rankingów, rozmaitych list i zestawień. Wydarzenia z polityki, sportu, klęski żywiołowe. Nowości technologiczne i kamienie milowe w rozwoju tej czy innej dziedziny życia. W tym roku wszystkie te podsumowania zdominował jeden temat i jeden antybohater. Wirus. Z greckiej literatury i mitologii, coraz bardziej zapomnianej, wylazły na światło dzienne  dwie siostry. Niosąca złe wieści Kasandra i gotowa ziszczać jej mroczne przepowiednie Pandora. Ten duet nigdy niczego dobrego – nomen omen – nie wróży.

            Mieliśmy wszyscy nadzieję, że składane w Sylwestra życzenia nowego, lepszego roku mają szansę na spełnienie. Ze spełnieniem życzeń jest często tak, jak to kiedyś ujął mój syn po powrocie ze szkoły. Na pytanie, jak tam poszło,  odpowiedział – trochę dobrze, trochę niedobrze. Czyli tak jak każdego roku naszego życia. Zdrowie – tego sobie życzymy zawsze i wiemy co mówimy – nikt nie musi dziś zdrowia tracić, by je cenić. Prawidłowo, bo profilaktyka lepsza od szpitalnego łóżka albo reklamówki tabletek. Ze starego roku przyszły wszak za nami kasandryczne przewidywania, które z telewizji i radia, z gazet i z Internetu wciskały nam do głowy niepokój. Jak będzie. Zgaśnie ta epidemia, czy nie zgaśnie. A jak nie zgaśnie, to ile miesięcy jeszcze. Pandora, w której ponurym sklepie zawsze tylko puchy, dostała cynk od siostry i zwietrzyła dobry czas, żeby wyjść na szersze wody. A że wszystko idzie z duchem czasu, poszła w kierunku dystrybucji międzynarodowej. Dystrybucji nieszczęścia.

            Reszta, to już historia i – niestety – ciągle jeszcze teraźniejszość. Ale przecież życie się toczy. Inaczej, to prawda. Świat zaliczył cios podbródkowy i zachwiał się, jednak stoi i walczy. Kasandra jakby przycichła, bo szczepionki w drodze, idzie zmiana na froncie, na którym tak długo przegrywaliśmy z kretesem. A puszka Pandory chyba pokazuje powoli dno. Za jakiś czas będzie można w niej trzymać ziemniaki pod zlewem. My, ludzie, jesteśmy trochę jak ta Wańka-wstańka. Czego nie można powiedzieć o dinozaurach. Przychodzą klęski, wojny, epidemie, zbierają swój haracz i idą precz, wola życia zwycięża. Determinacja by to życie szło, kwitło, żeby się chciało rano wstawać z łóżka na spotkanie kolejnego dnia. Bo choć w życiu trochę dobrze, a trochę niedobrze, jedno je tylko mamy i kochamy, bo je kochać trzeba.

            Zostawiając na boku rankingi z jednej strony, a prognozy z drugiej, trzymajmy się tego właśnie. Cudu, misterium, jakim jest życie. I chociaż często nie mamy na wiele spraw i zdarzeń wpływu, wciąż w dłoniach lejce, byle nie nadużywać bata, bo się zbuntuje – a potrafi. Wino z bąbelkami strzeli fachowo czyli lekko. Stukną dźwięcznie kieliszki.

Kasandra niech siedzi cicho w najdalszym kącie. A Pandorę najlepiej zapuszkować.

Dobrego, szczęśliwego Nowego Roku, proszę Państwa. Jak najlepszego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s