Kolce od Mistrza – część pierwsza

Na sportowych obozach między treningami pisał wiersze. Siłownia, a potem rymy do księżyca w pokoju Centralnego Ośrodka Sportu w Zakopanem albo w Spale. Pióro ostatecznie wygrało ze stadionem, ale sport to jednak spory kawałek młodości Mirka. I wiele fantastycznych wspomnień, do których na pewno będzie piórem wracał. Oto pierwsze z nich…

Kolce od Mistrza – część pierwsza

© Mirosław L. Adamowski

Felieton radiowy

Zaczarowane “Buty od renifera” nie były jedynymi, jakie miałem na nogach. Posłuchajcie tej historii. Lato 1976. Zadymiona, wypełniona po brzegi świetlica ośrodka wczasowego. Wszyscy wpatrzeni w czarnobiały ekran telewizora. Montreal. Jacek Wszoła na rozbiegu. Ruszył. Długi, lekki krok, szybowanie ku poprzeczce, wokół której owinął się jakby był z gumy. Oniemiałem.

Pięć lat później, po nieudanych próbach uprawiania jakiegokolwiek sportu, trafiłem sam do sekcji skoku wzwyż. Koleżanki skakały wyżej ode mnie. Nie byłem raczej w centrum uwagi trenera. Pojechał z całą grupą na obóz. Beze mnie. Tata mówi: idziemy na stadion. I tak na pustym stadionie skakałem pod podejrzliwym okiem stróża dzień w dzień, licząc, że zdarzy się cud. Jego pies zdążył się ze mną zaprzyjaźnić, Tata opalił na mahoń, a ja dalej jak z ołowiu. Ostatniego dnia, w akcie ostatecznej desperacji przeszedłem z prawej strony na lewą. Pobiegłem pokracznie, odbiłem się, wyskoczyłem jak na sprężynach. Podniosłem się z twardego zeskoku – Ojciec stał z oczami otwartymi szeroko, próbował coś powiedzieć. Poprzeczka wisiała nietknięta. Podnieśliśmy ją od razu na jakieś metr osiemdziesiąt. Przeleciałem i nad nią jak piórko. Kilka dni potem wygrałem mistrzostwa województwa w zwykłych trampkach na nogach. W trampkach nie skacze się wzwyż. Potrzebne są buty z kolcami. Trener dał mi używane, ale były do biegania, skakać w nich niebezpiecznie. Pod koniec sezonu wygrałem w Białymstoku Mistrzostwa Polski LZS-ów, skacząc prawie dwa metry. W tych samych starych biegówkach.

To były inne czasy, kryzys. Dobre kolce do skoku wzwyż – marzenie ściętej głowy. Ojciec, który był już wtedy moim sportowym opiekunem i włączył się w działalność klubu, napisał list do Wiadomości Sportowych. Jak to możliwe, że młody talent, powołany już na konsultacje do Spały, zatem w poczekalni reprezentacji Polski, nie ma w czym skakać. Redakcja opisała moją historię. Tymczasem wróciła szara rzeczywistość jesieni. Szkoła, treningi w małej sali liceum, nuda .

Któregoś dnia po lekcjach, Tata przywitał mnie w drzwiach: siadaj, mam ci coś ważnego do powiedzenia. Siadłem, cały w nerwach, bo może Ojciec rozmawiał z moim matematykiem? Niedobrze. Tata zniknął na chwilę, wrócił z pakunkiem – już otwartym. W ręku miał jakiś list.

Trzymając pudło pod pachą zaczął czytać, a głos mu drżał z przejęcia. Szanowny Panie Ludwiku, przeczytałem artykuł w Wiadomościach Sportowych… czytał dalej, a ja zacząłem myśleć, że zaraz się obudzę, bo to nie może nie być sen. List napisał Krzysztof Krawczyk, świeżo upieczony Mistrz Europy juniorów w skoku wzwyż z Utrechtu. Już wiedziałem, że w pudle są kolce Adidasa, w których zdobył złoty medal. Otworzyłem karton. Niebieskie, piękne, o zamszowej fakturze. Tata miał w oczach łzy.  Przymierzyłem – pasowały idealnie. Pięknie podziękowaliśmy, a tydzień później Wiadomości Sportowe opisały to baśniowe zakończenie moich perypetii z butami.

Następnego lata zdobyłem w nich swoje pierwsze wicemistrzostwo Polski, a dwa lata później dostałem powołanie na mecz reprezentacji Polski i Niemiec w Sopocie. Wystartowałem tam razem z Krzyśkiem Krawczykiem – w jego skrzydlatych kolcach.

One Comment

  1. Mirek

    Dopiero teraz dotarło do mnie, że na tym zdjęciu ze strony tytułowej jednej z gazet sportowych mam właśnie te kolce, o których mowa w historii tu opowiedzianej. Zdjęcie zrobił fotoreporter na stadionie Zawiszy Bydgoszcz, o ile dobrze pamiętam :).

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s