Tradycja od kuchni

Gotuje, odkąd pamięta, że gotuje. Nie kupi nowego smartfona, za to zdarza mu się wrócić do domu z nową patelnią. W kuchni jest amatorem.  Zwłaszcza amatorem jedzenia, w związku z czym jest nie do pokonania dla jakiejkolwiek diety. Dziś, pół żartem, pół serio, jego słowa i moje obrazy wpadły do jednego garnka – w felietonie „Tradycja od kuchni”. Zapraszamy😉

Tradycja od kuchni

© Mirosław L. Adamowski 2021

Dziś nawet kuchenny nowicjusz może sięgnąć do skarbca tradycyjnej kuchni polskiej. Wpisuje się “żur na zakwasie” w okienko wyszukiwarki i w sekundę ekran zalewają same żury wu wu wu. Nawiasem mówiąc, wyszukiwarka jest już tak skuteczna, że powinno się ja nazywać znajdywarką. Stawiając tablet na blacie, a patelnię na płycie warto uważać, żeby tej sekwencji nie pomylić. Pani na ekranie pokazuje, my małpujemy i kurczak faszerowany z kaszą gryczaną gotowy. Robił ktoś ostatnio? Albo zraziki rolowane z modrą kapustą. W ilu kuchniach dzisiaj takie frykasy wciąż goszczą? Nie jest tak różowo. U pani na filmiku trzy minuty, a tu trzeba z godzinę albo więcej pichcić. Tymczasem czasu u nas jak tłuszczu w zerowym jogurcie.

Niedawno do zwykłej grochówki dodałem przyprawę daal. Etatowo w zupach z soczewicy w kuchni indyjskiej. Z mojej grochówki zrobiła coś unikalnego, pikantnego nie odbierając jej klasycznego smaku. Polecam, tylko ostrożnie, bo przyprawa naprawdę ostra. Próbowaliście Państwo takich eksperymentów u siebie? Z tą tradycją w polskiej kuchni sprawa nie jest taka prosta jakby się wydawało. Na przestrzeni dziejów i lat różne potrawy z innych kultur przyjmowały się i traktujemy je jak swoje. Nikt nie powie dzisiaj, że makaron nitki to jakiś włoski jest, chociaż wiadomo, że włoska jest kapusta. No ale polska jest na pewno włoszczyzna. Też nie? Dobra. Kalafior. Nie? Brokuł, Karczoch. Na pewno polska jest brukselka, jak sama nazwa wskazuje. Rosół francuski? Grochówka niemiecka? Fakt, jadłem erbsensuppe w Hamburgu na dworcu i smakowała po niemiecku. Ach, mam, placki ziemniaczane, są nasze jak nic. Żur jak żurem sięgnąć. Schabowy – no, tutaj pewnie niejedna nacja by się o niego biła jako cześć własnej tradycji. To samo z barszczem. Krupnik na wędzonce polski jest, nie? Albo fasolowa. Międzynarodowa jest na pewno jajecznica – widziałem jak kolega w Anglii do jajek w plastikowej misce dodawał mleka i mąki, a potem siup do mikroweli. Naleśnik polski? No jasne, w Paryżu. Poddaję się. Nie, poczekajcie. Mam – pyzy. Ha, trafiony, zatopiony. Ogórkowa – no przecież. Polska, tradycyjna. Tradycja dobrze trzymała się w barach za czasów, kiedy się tam pół miasta stołowało. Ale to już temat na następny felieton.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s